Już dwudziesta.
Znów wyrywający z zamyślenia dzwonek.
- Krzysztof?
- Tak.
- Już otwieram.
Marta wzięła sobie do serca zalecenia Krzysztofa odnoszące się do jej ubrania.. Ma wiele rodzajów bielizny, ale nie mogła się zdecydować.
Czy założyć stringi? A może stanik, który bardziej okrywał by jej piersi? Pas do pończoch, czy pończochy samonośne. Typowo kobiece problemy. I nie ma tu znaczenia, czy to bielizna, spodnie, spódnica, bluzka....
Zawsze to samo. Tyle razy przecież kłóciła się o to z mężem, który nie mógł się doczekać na jej gotowość do wyjścia z domu.
- Nie założę stringów, odsłaniałyby za dużo.
Drzwi otwierają się zdecydowanie.
-Wracaj do łazienki i zmieniaj dół. Mają być, kurwa, stringi.
Martę zamurowało, ale bez słowa poszła przebrać się zgodnie z poleceniem Krzysztofa. Nie cierpiała tego wrzynającego się między pośladki sznurka. Zakładała je tylko wtedy, gdy wiedziała, że zdejmie je niedługo facet, z którym miała iść do łóżka.